Kiedy ma się za sobą 25-letni staż pracy, może się tak zdarzyć, że zdrowie zaczyna szwankować.
Tak sę właśnie zdarzyło w moim przypadku. Wtedy to, nasz “opiekuńczy” ZUS w łaskawości swojej skierował mnie na rentę.
Lecząc się odzyskałam siły, na co od razu zwróciły uwagę odpowednie komisje lekarskie. Na dzień 1 kwetnia 2009 roku wyznaczono mi teoretyczny powrót do pracy.
Trudno jednak w niecałe 3 miesiące przed zakończeniem roku szkolnego znaleść wolny etat w jakiejkolwiek placówce szkolno-wychowawczej.
Mimo ćwierćwiecza spędzonego w szkole można wprawdzie podjąć próbę przekwalifikowania się, ale na to potrzeba zarówno czasu jak i pieniędzy, a rynek pracy na naszym terenie jak wiadomo jest ubogi (wysokie bezrobocie).
Od maja 2009 r (początek tzw. “ruchu służbowego” w szkołach) rozpoczęłam więc starania o powrót do szkoły. Chociaż posiadam wykształcenie w zakresie pedagogiki przedszkolnej, nauczania zintegrowanego oraz informatyki- nadal nie mam pracy.
Po upokarzających wizytach w różnych urzędach, na pół roku (od lipca do grudnia ) przyznano mi zasiłek dla bezrobotnych.
Mam bogate doświadczenie w pracy z dziećmi, siłę, chęć i zapał, a do emerytury pozostało mi jeszcze “naście” lat.
Gdy podejmuję próby powrotu do mojego ukochanego zawodu, czuję się w niektórych instytucjach państwowych niczym intruz.
A ja chcę tylko pracować!!
Bezrobotny nauczyciel